30 maj 2023
Egzorcyzm w Gabinecie HUNA
Godz ok. 11.40 Pani S pracująca na ośrodku przyszła na pomost:
– Byłam w gabinecie, a tam Pan Mieczysław nad wpół przytomną kobietą wahadełkiem pracuje… leży na ziemi. Przez taki czas co tu pracuje pierwszy raz takie rzeczy widzę.
Godzina 11.52 dostałem telefon od Pani A
– Mariusz czy mógłbyś podejść do gabinetu Mieczysława i pomóc, bo właśnie robimy egzorcyzm. Tylko na spokojnie, bez emocji – otrzymałem instrukcje
Jako, że przesiadywałem na pomoście dojście do gabinetu zajęło mi mniej niż minutę. Wszedłem i zobaczyłem osuwającą się na krześle, wygiętą w półksiężyc kobietę. Ręce miała wyprostowane na boki. Przytrzymywana przez Pana Mieczysława wykrzykiwała różne rzeczy. Na kamerze połączona była Pani A, która pomagała w egzorcyzmie i wykonywała pracę Swiatłem. Stałem i bez ruchu wpatrywałem się w całą sytuację, serce biło mi coraz mocniej. Po dłuższej chwili bezruchu stanąłem po drugiej stronie krzesła i wraz z Panem Mieczysławem usadowiliśmy Panią w lepszej pozycji, jednak jej plecy wciąż pozostawały wygięte.Przytrzymywałem ją za ramię.
– Zabiłaś ją! Zabiłaś miłość! Zamknęłaś wzrok!!! Trzecie oko zamknęłaś!, odrzuciłaś miłość. Miałaś się zabić! – krzyczała kobieta głosem o zmienionej tonacji.
Przeskakując z wątku na wątek kontynuowała dialog raz swoim, a czasami głosami o innej tonacji.
– Ja się wstydzę… wstydzę się tego co zrobiłam… mówiła do nas swoim głosem.
– Powiedz co zrobiłaś! Powiedz! Co zrobiłaś mężowi gdy umarł khehekhe – wypowiadało coś szyderczym tonem.
– Ja się wstydzę mówić… ja panów przepraszam…
– Kochałaś się z nim! Kochałaś się z nim gdy umarł khekhe!!!
– Ja kotem byłam! Wężem byłam! Czarownicą… zabili mnie bo wiedziałam!
– Miałaś się zabić…, mówiłem Ci! Zabić się miałaś!
– Po co tu przyszłaś! Do dziadygi, skąd on to wie!!! – On Ci nie pomoże! Kahakha,
– do księży chodziłaś Boga wzywałaś, modlić Ci się kazał!!
Szarpała się pani na krześle i wykrzykiwała… od czasu do czasu szarpiąc bezwładnie głową w tak energiczny sposób, że kark winien się złamać. Miotała językiem jak wąż. W pewnym momencie moje serce uspokoiło się. Za pewne za sprawą Pani A lub Pana Mieczysława.
– Położymy ją na podłodze, by sobie nic nie zrobiła
– Dobrze – odpowiedziałem
Pan Mieczysław wyciągnął matę i rozłożył ją na podłogę, następnie krzyknął
– Połóż się – powiedział stanowczo, a pani wstała i z asekuracją położyła się na macie.
Egzorcysta podszedł do biurka i zaczął wspomagać Panią A w oczyszczaniu (co wcześniej oczywiście też robił).
Opętana leżała na macie, Pan Bartnik egzorcyzmował przy biurku, Pani A wciąż działała Światłem, a ja siedziałem na krześle obserwując co się dzieje. Ciało egzorcyzmowanej nieustannie wykonywało bezwiedne ruchy. Było jakby pod kontrolą innej nadludzkiej siły. Majaczenie nie ustawało. Brzuch kobiety był wydęty jakby coś chciało się z niego wydostać. Mimika twarzy przybierała postać bardziej zwierzęcą niż ludzką. W pewnym momencie cały tułów podniósł się trzykrotnie podczas gdy ręce swobodnie zwisały z ramion, a nogi leżały na podłodze. Wyglądało to jak bardzo szybkie brzuszki z tym, że nie było widać napięcia mięśni.
– Tutaj traume trzeba zdjąć
– Jej to siedzi na lewym jajniku, trzeba jej to zdjąć
– Nie mogę pozbyć się traumy… To jest z drugiego pokolenia, muszę spróbować inaczej
Podczas zdejmowania traum przez opętaną wciąż krzyczała postać.
– SKĄD ON TO WIE!!! SKĄD ON TO WIE!!!!
– byłaś u księdza khaghka… – odprawiał egzorcyzm!!! I co… przerwał go!!! Dobrze wiesz, że egzorcyzmów nie powinno się przerywać!
– miałaś kupić butelkę wódki i zabić się!!! Mówiłem Ci!!! Po coś tu przyjechała?!!!!
Opętana wciąż prowadziła dialog, i miotała się na macie. Na prośbę Pana Bartnika podciągnąłem za nogi kobietę by głową nie uderzyła w mebel. Głosy o obniżonej, paskudnej tonacji prowadziły dialog z kobietą. Egzorcyści dalej przeprowadzali oczyszczanie energetyczne, usuwali traumy pokoleniowe, pola, i blokady energetyczne.
– Mieczysław udało się! Już tego nie ma.
Pan Mieczysław sprawdzał wahadłem poziom energii i zaburzeń, pola aury i podczepy energetyczne. Kobieta powoli dochodziła do siebie.
– No nie ma, wszystko jest w porządku.
– Ja muszę iść, za 15min zadzwonię.
– Dobrze.
3 min po zakończeniu egzorcyzmu kobieta ocknęła się. Usiadła na macie i zaczęła mówić swoim głosem. Zdezorientowana zadawała serię pytań i odpowiadała na pytania.
– To już? Skończyło się?
– Jak się Pani czuje?
– Nie wiem, ale jakoś tak pusto, ale nie wiem czy to się skończyło…
– No a jak się pani teraz czuje? Inaczej?
– Inaczej, ale to na pewno się skończyło?
– Tak, wszystko jest dobrze. Jest Pani teraz w kuli światła.
Prowadząc dialog kobieta była strasznie splątana. Zadawała przeróżne pytania i cały czas się upewniała czy to już koniec. Dostała od Pana Mieczysława kartkę jak myśli wpływają na nasze życie oraz afirmację do powtarzania aby ponownie nie wpaść w takie tarapaty.
Gdy kobieta została poinstruowana aby przejść się po świeżym powietrzu i ochłonąć zapytałem.
– Czy będę jeszcze potrzebny?
– Nie, to już koniec, wszystko jest dobrze.
Godz około 13.30 wychodzę z gabinetu w stronę pomostu.
Kilka dni później po rozmowie z Panem Mieczysławem i Panią A
Okazuje się, że do kobiety przyczepiony był duch jej zmarłego męża. Żywił on urazę i chciał pociągnąć do samobójstwa swoją żonę. Egzorcyzm się powiódł, a więc duch mężczyzny został odprowadzony.
Dziękuję za możliwość zobaczenia egzorcyzmu, dziękuję za opiekę i duchowe wsparcie.
